Nu jazzowy duet w nowej odsłonie – Skalpel Big Band

Nu jazzowy duet w nowej odsłonie – Skalpel Big Band

W marcu miałam niewątpliwą przyjemność wybrać się na koncert Skalpel Big Band w Fabryce Porcelany (P23) w Katowicach i nie mogę się powstrzymać przed przelaniem swoich spostrzeżeń na ekran. Nowy projekt duetu Marcina Cichego i Igora Pudło okazał się wydarzeniem muzycznym, którego warto doświadczyć.

Sam Skalpel na polskiej scenie muzyki elektronicznej jest dobrze znany. Duet didżejów zaczynał od tworzenia utworów z sampli – wycinków starych kawałków jazzowych, szczególnie tych mniej znanych. Swoją twórczość mogli zaprezentować szerszej publice dzięki londyńskiej wytwórni płytowej Ninja Tune. Ich debiutancki album – Skalpel – który ukazał się w 2004 roku, szybko zdobył uznanie w krajowych i zagranicznych mediach.

Ja swoją przygodę ze Skalpelem zaczęłam od ich kolejnej płyty, Konfusion, którą podrzuciła mi przyjaciółka. I chociaż wtedy jeszcze nie byłam ogromną fanką ani nu jazzu ani muzyki elektronicznej, to te utwory zagościły na moich playlistach na długi czas. I bez wątpienia miały wpływ na ukształtowanie mojego aktualnego gustu muzycznego.

Skalpel w powiększonym składzie

Niedawno Marcin Cichy i Igor Pudło nawiązali współpracę z Patrykiem Piłasiewiczem, kontrabasistą, dyrygentem i kompozytorem związanym z Akademią Muzyczną w Poznaniu. Dzięki tej kooperacji powstały nowe aranżacje twórczości duetu Skalpel na kilkunastoosobowy big band. I mariaż ten wyszedł wyśmienicie.

W odświeżonych wersjach znanych utworów nadal bardzo ważną rolę odgrywa elektronika, to się nie zmieniło. Odbiór całości jest jednak znacznie bogatszy, dzięki świetnej sekcji dętej, dopełnionej perkusją, instrumentami klawiszowymi i gitarą.

Na pochwałę przede wszystkim zasługują aranżacje, świetnie przekładające elektroniczną podstawę na język klasycznych instrumentów. W nowych wersjach znanych kawałków nie zabrakło też miejsca na eksperymenty i improwizacje, inspirowane muzyką różnych kultur, gatunków i stylów.

Ogromne znaczenie dla odbioru całego koncertu miały solówki. Zwykle jedna lub dwie na utwór, świetnie prezentujące kunszt poszczególnych muzyków, urozmaicając znane melodie, a jednocześnie nie męczące. Twórcom udało się nie przeładować poszczególnych kawałków solówkami, zachowując ich spójność jako pewnej całości.

Koncert to nie tylko muzyka

Już sama muzyczna strona wydarzenia była warta swojej ceny, a oprawa techniczna wcale nie odbiegała jakościowo od dźwiękowej. Miałam pewne obawy co do nagłośnienia, ponieważ koncert odbywał się w katowickiej Fabryce Porcelany, czyli starej hali pofabrycznej. Takie miejsca rzadko sprzyjają koncertom jazzowym. A jednak pozytywnie się zaskoczyłam.

Pomimo charakterystyki samego miejsca, udało się nagłośnić wydarzenie w taki sposób, żeby ludzkie ucho bez problemu wychwyciło pojedyncze instrumenty. Pomijając kilka momentów, żadna linia melodyczna się nie gubiła, a solówki w odpowiednim stopniu się wyróżniały. Nawet w bocznej części tyłu sali odbiór muzyki nie był zaburzony.

Muszę też pochwalić pracę oświetleniowców. Polecam obejrzeć fotorelację z koncertu, ponieważ słowami nie oddam tego tak dokładnie jak bym chciała. Gra świateł w trakcie całego wydarzenia była dosyć minimalistyczna, utrzymana w niebiesko-fioletowo-białej kolorystyce, okazjonalnie urozmaicona odcieniami żółci i czerwieni. Barwy świetnie współgrały z charakterem utworów, podkreślając ich klimat. Szczególnie przy jednym utworze oświetlenie, przywodzące na myśl rozgwieżdżone niebo, wprawiło mnie w zachwyt i do dzisiaj zapadło mi w pamięć.

Skalpel Big Band na scenie i nie tylko

Zarówno na scenie, jak i na nagraniach dostępnych w sieci, Skalpel Big Band robi fenomenalne wrażenie. Odświeżone wersje utworów znanych z wcześniejszych płyt duetu idealnie wpasowały się w mój aktualny gust, łącząc elektroniczną podstawę z pełnym brzmieniem big bandu. Nie żałuję też pieniędzy wydanych na bilet, ponieważ koncert był wyjątkowym wydarzeniem, które zapadnie mi w pamięć na długo.

Jeśli znacie i lubicie oryginalne brzmienie Skalpela, to wersja w pełniejszym składzie również powinna przypaść wam do gustu. Podobnie w sytuacji, jeśli przemawiają do was brzmienia miksujące muzykę elektroniczną z jazzem. Ja tą nową odsłoną didżejskiego duetu jestem zachwycona.  


PS. Omnimalizm pojawił się na Bloglovin, jeśli korzystacie z tej strony do śledzenia najnowszych tekstów z ulubionych blogów, możecie też zacząć obserwować tam mnie.

Podobało się? Podziel się!

Dodaj komentarz