Rodzic geek jest najlepszy

Rodzic geek jest najlepszy

Z okazji Dnia Matki postanowiłam spisać swoje rozważania o tym, kim według mnie jest rodzic geek i jak ogromne szczęście mają dzieci takich osób. Sama zaliczam się do tego drugiego grona, a do tego pierwszego również dołączę.

Kim jest dla mnie geek?

Zdaję sobie sprawę, że słowo geek ma kilka znaczeń i sama nie będę się odnosić do tego słownikowego. Na potrzeby tego tekstu przyjmijmy, że geek to osoba głęboko zainteresowana kulturą i technologią oraz w miarę obeznana w tym, co aktualne w popkulturze. Wolny wieczór chętnie spędza przy dobrym filmie lub serialu albo ciekawej książce, ale to wcale nie musi oznaczać, że stroni od towarzystwa czy całe dnie spędza przy komputerze. Również dobrze może być zakręcony na punkcie innego swojego hobby, na przykład muzyki czy nawet ogrodnictwa.

Skoro kwestię definicji mamy już za sobą, możemy przejść dalej. Osobą idealnie wpasowującą się w ten opis jest moja Mama i wiem, jak ogromne mam w tej kwestii szczęście. I wcale nie twierdzę, że rodzic, który z geekiem ma niewiele wspólnego jest złym rodzicem. Po prostu na co dzień widzę ile pozytywów daje fakt, że Mama nie tylko mnie wspiera dlatego, że jest moją mamą, ale też dlatego, że rozumie moje pasje. I to jest w tym najpiękniejsze.

Codzienność z rodzicem geekiem

Co to oznacza w praktyce? Przykład na czasie – na Dzień Matki zaplanowany mamy między innymi seans Game of Thrones. A to nie jest wyjątkowa sytuacja. Wszystkie nowe części Star Wars oglądałam w kinie, z mężem, rodzeństwem i dwiemam mamami. Dzielenie zainteresowań z rodziną, wspólna ekscytacja kulturowymi nowinkami i wspólne spędzanie czasu, to jedna z najlepszych rzeczy, jakie mnie spotkały w życiu.

A nie kończy się tylko na wspólnym spędzaniu czasu. To także świadomość, że rodzina rozumie dlaczego założyłam bloga i mnie w tym wspiera. Wręcz kiedyś po rozmowie w trakcie której z pasją opowiadałam Mamie o koncercie na którym byłam dzień wcześniej, usłyszałam „Napisz o tym”. A to jedna z wielu takich sytuacji.

Rodzic geek, to także mnóstwo przyjemnych drobiazgów – kiedy przyszłam do Mamy w koszulce z Trzynastą Doktor, ona doskonale wiedziała co to za postać. Niedawno przy kawie odbyłyśmy także dyskusję o tym, dlaczego fanom nie podoba się finałowy sezon Game of Thrones. Kiedy jeszcze mieszkałam u niej, mogłam jej wytłumaczyć, że jakaś gra nie ma pauzy, więc to, że nie reaguję w ułamku sekundy nie oznacza braku szacunku do niej. O ile tylko potrafiłam się oderwać od komputera, kiedy chodziło o coś pilnego, nie miała z tym najmniejszego problemu.

Z każdym kolejnym dniem, miesiącem i rokiem doceniam coraz mocniej to, jak wiele wspólnych tematów mam z moją rodzicielką i to, że nie muszę się przed nią wstydzić swoich pasji. Marzę o tym, żeby moje dzieci mogły kiedyś powiedzieć to samo.


Czy wy też macie to szczęście i dzielicie zainteresowania z własnymi rodzicami? Dajcie znać jak to się u was objawia i jaką czerpiecie z tego radość! Chętnie poznam wasze historie.

Podobało się? Podziel się!

Dodaj komentarz