Ni to książka, ni to gra – czym jest „Dziennik 29”?

Ni to książka, ni to gra – czym jest „Dziennik 29”?

Dziennikiem 29 zainteresowałam się, kiedy tylko usłyszałam o nim po raz pierwszy. Interaktywna gra książkowa w której próbujemy rozwikłać tajemnicę zaginionych naukowców poprzez rozwiązywanie zagadek – to coś dla mnie! Otrzymałam jednak nie do końca to, czego oczekiwałam.

Zarówno określenie „interaktywna gra książkowa”, jak i opisy Dziennika, które można było znaleźć w sieci obiecywały spójny zbiór zagadek, których rozwiązanie doprowadzi nas do okrycia pewnej fabularnej tajemnicy – dlaczego po 28 tygodniach badania śladów obcej cywilizacji grupa naukowców zniknęła, zostawiając po sobie ten właśnie dziennik. To jednak pewne nieporozumienie, o czym napiszę na końcu.

Zbiór łamigłówek

Książka, którą otrzymujemy to zbiór 63 zagadek, stylizowany na dziennik. Faktycznie znajdziemy w nim zapiski na marginesach, rysunki i drobne zniszczenia (np. stronę wyglądającą jak ubrudzona kubkiem po kawie), jednak na tym podobieństwa do dziennika się kończą. Każda para stron to pewna łamigłówka (przykładowe możecie obejrzeć na stronie Dziennika 29), do rozwiązania której przyda się ołówek i urządzenie z dostępem do internetu. To drugie jest niezbędne, ponieważ po znalezieniu odpowiedzi musimy wpisać ją na stronie internetowej, żeby otrzymać słowo-klucz, potrzebne w dalszej części książki.

Zagadki z którymi się mierzymy są dosyć trudne, a przy tym bardzo różnorodne. Począwszy od rebusów, sudoku, szyfrów, zagadek logicznych poprzez zadania niczym z testu na inteligencję aż po łamigłówki testujące naszą znajomość języków, umiejętność korzystania z mapy czy wiedzę ogólną. Co ważne, nie znajdziecie wśród nich dwóch zadań opartych na identycznym schemacie. Nie ma szansy się znudzić.

Dziennik 29 – do rozwiązania wielu zagadek niezbędne są odpowiedzi z wcześniejszych zadań
Niejednokrotnie rozwiązanie zagadki wymaga kluczy uzyskanych z wcześniejszych zadań

Przygotujcie się jednak, że niektóre zagadki wymagają do rozwiązania czegoś więcej niż tylko bystrego umysłu. Czasem do rozwiązania potrzebny jest ołówek, czasem słownik, czasem mapa. Niekiedy trzeba zgiąć jakąś stronę albo coś powycinać. Na ogół jednak, jeśli chcecie się Dziennikiem z kimś podzielić, Wasze zapiski i pomoce nie muszą być permanentne. Dzięki wykorzystaniu ołówka i gumki więcej niż jedna osoba może się cieszyć pojedynczym egzemplarzem tej gry książkowej.

Kolejność łamigłówek jest nieprzypadkowa i wiele z nich wykorzystuje słowa-klucze z poprzednich zadań. Jeśli jednak któraś zagadka okaże się zbyt trudna, możemy skorzystać z podpowiedzi lub nawet poznać jej rozwiązanie. Obie opcje dostępne są na stronie, z której korzystamy do zdobywania kluczy. Bardzo spodobał mi się fakt, że nawet podpowiedzi same w sobie są łamigłówkami, a odpowiedzi są zwykle dokładnie opisane i pomagają zrozumieć o co chodziło w danym zadaniu. Dzięki temu nawet jeśli się poddamy, możemy się czegoś nauczyć (co jest zaletą wielu gier).

A co z fabułą?

O ile z zagadek jestem bardzo zadowolona, tak pewne zastrzeżenia mam co do warstwy fabularnej. Co prawda nikt mi nie obiecywał wielowątkowej, wciągającej historii, ale z opisów Dziennika 29 można wnioskować, że rozwiązywanie łamigłówek doprowadzi nas do odkrycia tajemnicy zaginięcia naukowców. Z tego powodu liczyłam, że oprócz kluczy po odnalezieniu odpowiedzi uzyskamy także chociaż drobne wstawki o losach badaczy, a na koniec jakiś dłuższy tekst o tym, co się z nimi stało. Niestety się przeliczyłam, bo Dziennik niczego takiego nie oferuje.

Dziennik 29 – wiele zagadek nie ma żadnego opisu ani polecenia, samemu trzeba domyśleć się o co chodzi
Większość zagadek nie ma żadnego opisu ani polecenia – samodzielnie trzeba dojść do tego, co należy zrobić

Moim zdaniem, ta interaktywna gra książkowa posiada ogromny, niewykorzystany potencjał. Gdyby chociaż po rozwiązaniu niektórych zagadek pojawiały się jakieś fragmenty notatek albo może zdjęcia, Dziennik 29 nabrałby zupełnie nowego charakteru. Miałby szansę wciągnąć czytelnika/gracza nie tylko samymi łamigłówkami, ale też historią. Niestety brak takiej fabularnej wstawki nawet po rozwiązaniu wszystkich zagadek (nie licząc kilku niewiele mówiących zdań) okazał się rozczarowujący.

Dla kogo jest „Dziennik 29”?

Chociaż interaktywna gra książkowa od wydawnictwa FoxGames nie spełniła w pełni moich oczekiwań, nie była też całkowitym rozczarowaniem. Różnorodne, ciekawe zagadki wydrukowane na dobrej jakości papierze i w porządnej twardej oprawie są świetną rozrywką. Nie żałuję czasu, które na nie poświęciłam, bo ich rozwiązywanie dało mi sporo satysfakcji.

Dziennik 29 będzie idealną zabawą dla miłośników nietuzinkowych łamigłówek, które w tym przypadku oscylują tematycznie wokół pozaziemskiej cywilizacji. Oczekując jednak po tym zbiorze czegoś więcej, jakiejś opowiedzianej historii, można się zawieść.

Ta interaktywna gra książkowa prawdopodobnie doczeka się kontynuacji, na którą mimo wszystko niecierpliwie czekam. Głównie dlatego, żeby przekonać się czy tym razem książko-gra okaże się czymś więcej niż tylko zbiorem zagadek. A nawet jeśli nie, o ile będą one na podobnym poziomie, na pewno chętnie po nie sięgnę.

Podobało się? Podziel się!

Dodaj komentarz