Co daje bycie graczem w codziennym życiu?

Co daje bycie graczem w codziennym życiu?

Ile razy słyszeliście, że gry to samo zło? Nic, tylko mieszają dzieciom w głowach, robią z nich wampiry syczące na widok słońca i wzbudzają agresję. Marnowanie czasu i pranie mózgu – tego powinno się zakazać!

Cóż, takie postrzeganie tego typu rozrywki na szczęście powoli się zmienia, a ja sama chciałabym się przyczynić do ocieplenia wizerunku graczy. Nie zamierzam jednak odbijać powyższych argumentów. Zamiast tego wolę skupić się na pozytywach. Czym zatem może zaowocować granie w gry wideo i jaki wpływ może mieć na nasze codzienne życie?

Wytrwałość w dążeniu do celu

Spędzanie kilkunastu czy kilkudziesięciu godzin nad rozwijaniem swojej postaci w grze RPG czy kilkunastokrotne przechodzenie jednej sekwencji w platformówce (na ciebie patrzę Ori and The Blind Forest!) uczą cierpliwości i wytrwałości. To nic, że teraz coś ci jeszcze nie wychodzi. W końcu zacznie.

Screenshot z gry Ori and the Blind Forest
Ori and the Blind Forest – przykład gry uczącej wytrwałości w dążeniu do celu

Dzięki dobrym i wciągającym grom wyrabiamy w sobie nawyk nieustępliwego dążenia do celu, pomimo przeciwności.

Rozwiązywanie problemów

Umiejętność radzenia sobie z trudnościami wynika u graczy nie tylko z rozwiązywania problemów w przygodówkach czy opracowywania planu działania w strategiach. Wyobraźcie sobie taką sytuację:

Kupiliście grę, w którą od dawna chcieliście zagrać. W końcu też macie sprzęt, na którym owa gra ruszy. Instalujecie, podekscytowani odpalacie i… nie działa. Wyskakuje jakiś kod błędu, który kompletnie nic wam nie mówi, chociaż teoretycznie wszystko powinno być dobrze. Jak bardzo jesteście zdeterminowani, żeby tę przeszkodę przezwyciężyć? Zapewne bardzo. I chociaż to irytujące, że coś, za co zapłaciliście nie działa, to świetnie ćwiczy wyszukiwanie rozwiązań. 

Ogarnianie wielu spraw naraz

W niektórych grach wielozadaniowość to podstawa. Jeśli gracie w RTSy albo MOBA, to z pewnością to wiecie. Czas leci, przeciwnik robi wszystko, żeby was wykończyć, a wy musicie odnaleźć się w chaosie. Wiedzieć, gdzie jesteście potrzebni, jaka umiejętność w danym momencie sprawdzi się najlepiej, a idealnie byłoby zrobić jakieś combo, czyli znać zachowania innej postaci czy jednostki. A wszystko to nieraz w ułamkach sekund.

Screenshot z gry Deus Ex: Mankind Divided
Deus Ex: Mankind Divided – przykład gry wymagającej dokładnego przemyślenia swoich działań w trakcie skradania

Podobnie sprawa wygląda na przykład w skradankach – śledzenie trasy przeciwników, szukanie idealnej kryjówki i próba wyczucia najlepszego czasu na przekradnięcie się z punktu A do punktu B, to często nie przelewki. A motywacja do ogarnięcia wszystkiego dokładnie jest tym większa, im większy bonus np. do doświadczenia, za niezaalarmowanie wrogów.

Nawyk częstego zapisywania

Tym razem coś bardzo przyziemnego. Jeśli zdarzyło wam się kiedyś utracić postępy z kilku godzin grania, bo zapominaliście zapisywać, to na pewno już się nauczyliście, że quick save to przyjaciel każdego gracza. I nie tylko. Nawyk bardzo przydatny przy pisaniu pracy magisterskiej i innych BARDZO_WAŻNYCH_DOKUMENTÓW!

Ciekawość świata

Nie wiem jak wy, ale ja do większości gier nie potrafię podejść bezmyślnie. Oczywiście, zdarza mi się włączyć jakąś siekankę po to, żeby nie musieć myśleć nad wszystkimi problemami tego świata, ale nawet wtedy mój umysł nie pozostaje całkowicie bezczynny. Jeśli gra w jakimś stopniu mi się spodoba i zaintryguje, często motywuje mnie do tego, żeby wiedzieć więcej.

Po Titan Queście zwykle na nowo wraca mi zainteresowanie mitologią, a po Deus Exie czytam o eugenice i rozwoju technologicznym. To tylko dwa przykłady, ale na pewno rozumiecie o co chodzi. Gry niejednokrotnie wzbudzają ludzką ciekawość. Jeśli temat nas zainteresuje, chcemy wiedzieć więcej.

Nowa wiedza i umiejętności

Gry bawią i uczą. Tym razem dosłownie. Podczas oddawanie się rozrywce, możecie dowiedzieć się więcej np. o ekonomii, prowadząc wirtualny biznes. Jeśli gra ma świetny silnik fizyczny, nic nie stoi na przeszkodzie, żeby podszkolić się trochę z tej dziedziny, przynajmniej praktycznie.

Screenshot z gry FAR: Lone Sails
FAR: Lone Sails – przykład gry z dobrym silnikiem fizycznym

Wirtualna rozrywka to też świetny sposób na szlifowanie języka obcego – jeśli akurat jakiegoś się uczycie, polecam granie w tym języku, na pewno wiele na tym zyskacie. Sama dzięki temu na tyle poprawiłam swój angielski, żeby dostać pracę w anglojęzycznej firmie z branży gier.

Rozwój wyobraźni

Mam wrażenie, że na rozwój wyobraźni mocniej wpływały starsze gry, bez wypasionej grafiki, chociaż nie oznacza to oczywiście, że nowe tego nie robią. Skupię się jednak na pikselowych staruszkach, podając za przykład Fallouta i Planescape: Torment. W kultowym postapo oprawa wizualna była tylko jednym z wielu elementów wpływających na klimat produkcji. Twórcy nie musieli wszystkiego pokazywać dokładnie, żeby wytworzyć atmosferę świata po zagładzie. Pierwsze skrzypce odgrywała tutaj wyobraźnia. Podobnie w przypadku Tormenta, gdzie budowanie klimatu oparte było w dużej mierze na tekście i to umysł gracza musiał sobie zwizualizować wszystkie szczegóły. Rozwijające, prawda?

Jeszcze jeden przykład, tym razem wprost z mojego dzieciństwa. Wychowywałam się z dwójką grającego rodzeństwa, a przez długi czas w domu był tylko jeden komputer. Co więc robiłam, kiedy mój brat włączał jakąś nową ciekawą grę, a ja też chciałam ją wypróbować? Na przykład budowałam z klocków lego szpital i udawałam, że to Theme Hospital.  

Nauka komunikacji i współpracy

To akurat coś, czego możecie się nauczyć w grach multiplayerowych. Czy to robiąc raid lub instancję w jakimś MMO czy grające MOBĘ. W obu przypadkach do sukcesu niezbędna jest sprawna komunikacja pomiędzy graczami oraz efektywna kooperacja. Nie wystarczy przekrzykiwanie się i wyzywanie. Trzeba umieć przedstawić swoim towarzyszom plan i umieć ich do niego przekonać. To przy okazji może nauczyć spełniania funkcji lidera grupy. Jedno i drugie może się okazać przydatne w późniejszym życiu, szczególnie w rozwijaniu kariery.

Grafika promocyjna gry Heroes of the Storm
Heroes of the Storm – przykład gry uczącej komunikacji i współpracy

Nawiązywanie nowych znajomości

Na deser zostawiłam coś, co wywarło akurat największy wpływ na moje życie. Gry, szczególnie online, ułatwiają zdobywanie nowych znajomości. W moim przypadku taką przełomową grą była Ultima Online. Znam co najmniej kilka przypadków, kiedy znajomość wewnątrz gry wyszła poza jej obręb, a nawet przekształciła się w coś więcej (tak jak w moim przypadku). Oczywiście ostrożność przy zawieraniu internetowych przyjaźni jest wskazana, ale nie dajcie się zastraszyć historiami o internetowych mordercach i pedofilach. Jeśli rozsądnie zainwestujecie swój czas w rozwój wirtualnej relacji może się okazać, że znajdziecie towarzysza na całe życie. Wbrew pozorom to zdarza się nie tylko w filmach.


Oczywiście nie wszystkie z tych cech i umiejętności dotyczą każdego gracza – wszystko zależy od tego, w co i jak gramy. Nie są to również wszystkie możliwe korzyści. Jeśli jednak spędzacie sporo czasu relaksując się właśnie w ten sposób jest spora szansa, że gry dały Wam już znacznie więcej, niż przypuszczaliście. Zauważacie któreś z tych pozytywów u siebie?

Podobało się? Podziel się!

4 komentarze do wpisu „Co daje bycie graczem w codziennym życiu?”

  1. Szpan Keywordsem jest! 😀 No i w sumie przypomniałaś mi gdzie poznałaś męża… Ja sama nie wiem czego uczą mnie gry, ale nie zaprzeczam, że na pewno mają pozytywny wpływ, a przynajmniej mogą mieć. Może zrób kiedyś zestawienie jakie złe cechy mogą się pojawić pod wpływem gier?

  2. Pobudzają kreatywność! Jednym z moich ulubionych gatunków są gry w których się coś buduje (wiem że to nie jest gatunek… niektóre gry to strategie inne symulacje ale wiadomo o co chodzi). Uwielbiam planować jak ładnie i efektywnie zbudować miasto w Cities Skylines (dzieki tej grze zrozumiałam też dlaczego ronda są lepsze od skrzyżowań i że są też lepsze i gorsze ronda XD) no I uwielbiam budować domki w simsach XD

Dodaj komentarz